czwartek, 27 września 2018

PRZEDPREMIEROWO "LALKARZ Z KRAKOWA", CZYLI WOJNA OCZAMI LALKI...




"Wszyscy ci żołnierze są młodymi chłopcami, pomyślała, patrząc na ich gładkie twarze. Jak tacy chłopcy mogą być tak okrutni?"

Kraków, rok 1939. Za sprawą najprawdziwszej magii, w pewnym krakowskim sklepie
z zabawkami, ożywa lalka o imieniu Karolina. Pochodzi z Krainy Lalek, gdzie magia jest na porządku dziennym, ale wcale nie dzieje się tam dobrze, nie jest ona prawidłowa wykorzystywana. Lalka zaprzyjaźnia się z Lalkarzem, który jest właścicielem sklepu. W jego świecie, świecie ludzi, szaleje wojna. To wyniszcza niemłodego już lalkarza Cyryla. Wstydzi się tego, że jest w połowie Niemcem. Nie chce mieć z nimi nic wspólnego, choć Ci, chcą ułatwić mu życie i wciągnąć go na folkslistę, by miał większe przywileje. Lalkarz zwleka dość długo, ponieważ naprawdę głęboko przeżywa wszystko, co dzieje się wokół niego. Niestety, miarka się przebiera, musi ustąpić, by pomóc zaprzyjaźnionej rodzinie. Wie, że musi wpisać się na folkslistę, by dostawać większe zapasy jedzenia. Tylko tak może uratować dwa żydowskie życia. A może i więcej...? Mimo ogromnego ryzyka gra jest warta świeczki. Przecież chodzi tu o ludzkie istnienie...

Czy Karolina i Lalkarz uratują swoich przyjaciół? Czy będą musieli uciec się do magii, by tego dokonać? Czy za chęć udzielenia pomocy spotka ich kara?

" - Dlaczego cieszysz się z nieszczęścia i upokorzenia ludzi, których nawet nie znasz? - zapytał go Lalkarz. - To są ludzie. Ludzie, którzy mieszkali w Krakowie przez całe życie. Nie powinno tak być, że im się mówi, jak i gdzie mają żyć. Nie rozumiesz tego?
-Wszyscy Żydzi są tacy sami."


Co można napisać o "Lalkarzu z Krakowa"? To przepiękna książka, która chwyta za gardło i nie chce puścić aż do ostatniej strony. To opowieść łącząca elementy magii i historii - połączenie ryzykowne, ale fascynujące. Niby książka przeznaczona dla dzieci, ale czy na pewno tylko dla nich? Dla dzieciaków z pewnością będzie to nietypowa lekcja historii, dla dorosłych zaś, świeże spojrzenie na temat II wojny światowej. Mieliśmy książki, w których czytaliśmy o wojnie odczuwanej zmysłami osoby niewidomej, widzianej oczami dziecka, zakochanej w Niemcu Żydówce i wiele, wiele innych. Tutaj mamy do czynienia z wojną widzianą oczami lalki. Karoliny, która nie potrafi zrozumieć okrucieństwa, niechęci do danej grupy społecznej, czynów, do których zdolni są nie tylko Niemcy ukazani w powieści jako źli czarownicy, ale i Polacy. 

" - A co do Hitlera... Ten człowiek nienawidzi wszystkich, którzy nie są tacy jak on. Wstydzę się tego, jakim miejscem stał się kraj mojego ojca przez Hitlera. (...) Żydzi, tacy jak pan Trzmiel wyznają inną religię niż ja, nie są chrześcijanami. Mają inny stosunek do Boga niż ja.
- Och. Ale to głupie nienawidzić kogoś za coś takiego - stwierdziła Karolina.
- Owszem - przytaknął Lalkarz. - To głupie."

"Lalkarz z Krakowa" mówi wszystko, co powinien powiedzieć. Książka jest tak mądra, zmuszająca do refleksji, perfekcyjnie przemyślana i wzruszająca. Okrucieństwo opisane najprostszymi słowami trafia w ludzkie serce najbardziej. I myślę, że to jest właśnie największa magia "Lalkarza
z Krakowa". Ta niepozorna książeczka dla dzieci kryje w sobie zdecydowanie więcej niż może się wam wydawać. Karolina obserwując to, co dzieje się w Polsce zadaje takie pytania, wysuwa takie wnioski, że wyciska z czytelnika łzy. A Lalkarz? To doświadczony okrucieństwem wojny mężczyzna, który już nigdy nie będzie tym samym uśmiechniętym Cyrylem sprzed wojny. Jest smutnym obrazem tego, jak wojna wyciska na ludziach nieodwracalne piętno.

" - I właśnie tego nie rozumiem...To był tylko pomnik! Czemu tak go nienawidzą? - spytała Karolina. - Ludzie nie mogą walczyć pomnikami i wierszami.
-Adam Mickiewicz zawsze dawał nam, Polakom, nadzieję. Dzięki jego wierszom powstajemy i walczymy,  i tak już od stu lat. To dlatego Niemcy chcą pozbyć się jego wszelkich śladów - wyjaśnił Lalkarz. - Można zniszczyć człowieka, Karolino, ale zniszczyć jego historię jest dużo trudniej. Nikt nie jest tak naprawdę utracony, póki istnieje jego historia."


To książka, którą polecam gorąco każdemu. Wiek przestaje grać jakąkolwiek rolę. Niezwykle cieszę się, że to książka zagranicznej autorki. Dzięki temu ma szansę dotrzeć do dzieci z wielu krajów. Poszerzać prawdę o barbarzyństwie wojny, uczyć tolerancji, pokazać, że czasem życie jest naprawdę okrutne, ale przede wszystkim uczyć, że naprawdę warto pomagać. Zachowanie człowieczeństwa w tych ciemnych czasach bywało trudne, ale to stanowiło i nadal jest największą wartością ludzkiego istnienia. Traktujmy innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. 

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Galeria książki.







2 komentarze:

  1. Książka przyciągała mnie jeszcze zanim polskie wydawnictwa się nią zainteresowały. Teraz koniecznie będę musiała przeczytać 😀lubię takie baśniowe historie poruszające tak trudne tematy jak wojna. Wywołują u mnie najwięcej emocji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, brzmi to... fenomenalnie. Połączenie baśni i historii wydaje się strzałem w dzieisątkę. Poza tym, masz rację, że okrucieństwo opisane prostymi słowami wywołuje największe wrażenie, więc z pewnością będzie to piękna i wzbudzająca emocje książka! Zapisuję na listę do zakupienia c:

    mrs-cholera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.