poniedziałek, 16 października 2017

MIROSLAV PECH "MARZYŁEM O TYM, ŻE ZOSTANĘ GWIAZDĄ ROCKA".





Kiedy narodził się pomysł na napisanie książki o takiej tematyce? Czy było to związane
z jakimiś trudniejszymi przejściami w Pana życiu?

Miroslav Pech: Zawsze lubiłem opowieści o dojrzewaniu czy tak zwane bildungsromany. Zaczęło się chyba od opowiadania Ciało autorstwa Stephena Kinga. Duże wrażenie wywarła na mnie również powieść Kerouca W drodze. Tuż przed napisaniem Uczniów Cobaina czytałem Muzykę pop z Vittuli Micheala Niemigo oraz Koniec beatników w Midthorland Ragnara Hovlanda. Oba te teksty miały na mnie duży wpływ, były dowcipne, nostalgiczne, a jednocześnie prawdziwe, bez żadnego idealizowania. Sądzę, że w podobnych ramach utrzymuje się moja książka, ale jest wyraźnie ostrzejsza.
Przy pisaniu tego typu prozy autor raczej nie może uniknąć użycia wątków autobiograficznych.
W Uczniach Cobaina jest ich dużo – zatem owszem, inspiracją do napisania książki były moje prawdziwe przeżycia, ale mimo to nie powiedziałbym, że jest to tekst w stu procentach autobiograficzny.

Bohaterowie książki są nadzwyczaj specyficznymi postaciami. Czy posiadają Pana cechy osobowości, wyglądu, a może fascynują się taką samą muzyką jak Pan?

Narrator posiada wiele moich cech i przeżyć. W okresie dojrzewania bardzo przeżywałem muzykę. Słuchałem tego samego, co główny bohater książki. Stylizowałem się na swoich muzycznych idoli i próbowałem wyglądać tak jak oni. Marzyłem o tym, że zostanę gwiazdą rocka. I pisarzem. Zawsze chciałem pisać.

Uważam, że książki dla młodzieży powinny poruszać trudne tematy. W kolejnych powieściach zamierza Pan obrać taki sam kierunek, czy może ma Pan chęć napisać coś lżejszego? Czy są w ogóle plany na kolejne powieści?

Dojrzewanie bywa czasem trudne. Zarówno dla nastolatka, jak i dla jego rodziców. Nie byłem pod tym względem wyjątkiem, ten okres w moim życiu był dość szalony. Czasem się nawet dziwię, że to wszystko przeżyłem. Kiedy myślę o tym teraz, ogarnia mnie trochę smutek. Wiem, że ten etap życia jest definitywnie skończony. Było fajnie, należałem do grupy młodych ludzi, których głównym (a może jedynym) sposobem na spędzanie wolnego czasu było nadmierne spożywanie alkoholu
i zażywanie miękkich narkotyków – czyli nic niezwykłego, w ten sposób czas spędza wielu nastolatków. Jest w to wliczone pewne ryzyko. Miałem kolegę, który przypłacił to życiem. Jak już wspomniałem, czasem się dziwię, że nie spotkało to więcej osób z naszej grupy. Inny kolega skończył w wariatkowie. W zawodówce znałem chłopaka, który w wieku siedemnastu lat udusił się swoimi wymiotami po tym, jak połknął kulkę opium. Rano znalazła go matka.
W komputerze mam jeszcze jedno opowiadanie na podobny temat, oparte na prawdziwej historii. Jest o młodym homoseksualnym poecie. Być może kiedyś spróbuję ją wydać, ale obecnie interesują mnie raczej horrory, które czytam od bardzo młodego wieku. Zatem obecnie próbuję pisać teksty tego typu. Przed kilkoma dniami ukazał się w Czechach mój zbiór opowiadań Amerykanie jedzą kaktusy, są to takie krótkie ujęcia z życia ludzi z różnych grup wiekowych.
W przyszłym roku ma się ukazać Ojciec przy porodzie – historia trzydziestolatka przygotowującego się na narodziny potomka. Narracja prowadzona jest w formie monologów, które narrator kieruje właśnie do swego dziecka. 
Potem chciałbym wydać któryś ze swoich ostrzejszych tekstów.
             
Okres dojrzewania w Pana przypadku był tak samo trudny jak w przypadku bohaterów książki UczniowieCobaina? Czego najbardziej się Pan wstydzi? Jaką młodzieńcza głupotę wolałby Pan puścić w niepamięć?


Rzeczywiście, nie był to łatwy czas. Dziś zazwyczaj się z tego śmieję, ale wtedy odbierałem to inaczej. Zrobiłem mnóstwo głupot, najbardziej żałuję tego, że w okresie dojrzewania oddaliłem się od rodziców. Nie mieli ze mną łatwo. Często zastanawiam się, jak ja zachowałbym się na ich miejscu. Mam roczną córkę, która też będzie kiedyś nastolatką. Pozostaje mi wierzyć, że poradzi sobie z tym lepiej niż ja. Z drugiej strony – gdyby nie te ekscesy, nie napisałbym Uczniów Cobaina. Zatem jakiś sens to miało.


Za możliwość i pomoc w przeprowadzeniu wywiadu dziękuję Mirosławowi Śmigielskiemu. Za interesujące doświadczenie dziękuję Miroslavovi Pechowi. 

13 komentarzy:

  1. Bardzo rzetelny wywiad! Przyznam, że pierwszy raz natykam się na nazwisko autora, ale jako fanka Lennona i Cobaina zdecydowanie sięgnę po książkę. Pozdrawiam! :)

    × www.majuskula.blogspot.com ×

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego każdy wywiad jest ciekawy? Zazwyczaj nigdy w życiu nie słyszałam o tych ludziach, a teraz chciałabym nieraz poznać wielu z nich lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się, że to bardzo sympatyczny człowiek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tego autora, ale też wcześnie zaczęłam czytać Kinga ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam Pana ale wywiad ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tym człowieku, a tym bardziej o jego książce, ale rozmowa mnie zaintrygowała więc z pewnością w wolnej chwili przyjrze mu się bliżej ☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wywiad. Bardzo ciekawy, młody człowiek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pan Miroslav wydaje się naprawdę interesującą osobą :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Totalnie nie kojarzę autora. Nigdy nie spotkałam się z jego nazwiskiem. Jednak wywiad jest bardzo ciekawy :) Jak zawsze zresztą XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy wywiad! Chociaż muszę przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tym człowieku. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Co wywiad mam podobne przemyślenia, czyli ,,ale ci autorzy fajni :D ''.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa osobowość, na pewno warta poznania :-)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.