wtorek, 28 czerwca 2016

CZAS KUCYKÓW PONY DOBIEGŁ KOŃCA - PORA NA TYTANY!





Wraz z pojawieniem się książki Victorii Scott "Ogień i woda" napłynęły oskarżenia o kopię Igrzysk Śmierci (z czym nie do końca się zgadzam i o czym możecie przeczytać w recenzji "Ognia i wody"). Myślę, że powieścią "Tytany" chciała udowodnić wszystkim, że stać ją na coś więcej. Na coś nowego, świeżego, ale przede wszystkim własnego. Coś, czego nie będzie można porównać do innej książki. Coś, przy czego tworzeniu nie podpierała się żadną inną powieścią. 

Odkąd tytany pojawiły się w Detroit, świat Astrid Sullivana obraca się wokół tych pół koni, pół maszyn, które dosiadane przez dżokejów startują w morderczych i emocjonujących wyścigach. Wraz
z przyjaciółką, często w tajemnicy i ukryciu, przygląda się wyścigom. Kocha wyścigi, ale jednocześnie ich nienawidzi. To przez nie ich rodzina tonie w długach. Ojciec przegrał dużą część pieniędzy w zakładach. Licytacja domu jest coraz bliżej. Na szczęście Astrid dostaje od losu szansę.  Będzie mogła wziąć udział w wyścigach, zgarnąć główną nagrodę, a cała rodzina pozostanie w domu. Jednak tytan, którego dostaje jest dość wyjątkowy. Aby na nim jeździć nie wystarczy trening, przygotowania. Tu chodzi o coś więcej, o zbudowanie więzi. Czy wspólnie z tytanem jako pierwsza przekroczy linię mety? Czy ma jakiekolwiek szanse w starciu z bogatymi, doświadczonymi dżokejami? 


"Odkryłem, że o rzeczach, które nas gnębią, trzeba mówić od razu. To odbiera im moc".

Główna bohaterka początkowo strasznie mnie irytowała. Uważałam, że cały czas ceni siły nad zamiary. Dziewczyna pragnie wygrać wyścig. Nawet przed zakwalifikowaniem się do wyścigu już rozdziela nagrodę. Nie dopuszcza do siebie myśli, że może nie wygrać. Ale przecież konkuruje z ogromną liczbą doświadczonych uczestników... Z czasem jednak polubiłam Astrid. W końcu doceniłam jej determinację i wiarę w siebie. 

Cała ta historia ma coś w sobie. To wspaniała opowieść o rodzinie, przyjaźni, o realizowaniu marzeń. To również książka o tym jak ważne jest wsparcie ze strony najbliższych. Jak bardzo wpływa to na sukcesy, wiarę w siebie. Mimo że jest to książka młodzieżowa zawiera ogrom wartości, jest pełna emocji. "Tytany" to książka, którą czyta się jednym tchem, mimo że początek był dla mnie dość trudny do przebrnięcia. Akcja mnie szybkim galopem, a historia zamyka się w jednym tomie. Ja jednak bardzo chętnie przeczytałabym więcej. Stworzyłam już w głowie wiele wizji na następne tomy. Czy doczekam się realizacji którejś z nich? Tego nie wiem. 

Do kogo skierowane są "Tytany"? Głównie dla młodzieży. To lekka, prosta książka. To jednak nie czyni jej gorszej, a wręcz przeciwnie. Mogę śmiało stwierdzić, że jest fantastyczna, a czas na jej czytaniu spędziłam wspaniale się bawiąc. Victoria Scott tą książką utwierdza w przekonaniu, że mój swój własny styl, pomysł. Nie kopiuje znanych powieści, które mają na swym koncie światowy sukces.

Za możliwość lektury dziękuję



6 komentarzy:

  1. Haha genialny tytuł recenzji! Książkę czytałam i trzeba przyznać, że ma swoje dobre strony ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tytuł recenzji, naprawdę, cudowny xDD
    A ja muszę się zabrać za tę pozycję, bo jeszcze tego nie czytałam :D
    Pozdrawiam Cię gorąco i zapraszam na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten pomysł trochę kojarzy mi się z "Wyścigiem śmierci", ale mimo wszystko, jestem bardzo ciekawa tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się boję, że będzie przypominać Piekielny Wyścig, który de facto nie został zakończony. ;/ Jak narazie się wstrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam inne odczucie co do tej powieści. Ale ile blogerów, tyle opinii, prawda? :D "Ogień i wodę" uwielbiam całym sercem i kiedy widzę porównanie do "Igrzysk śmierci" to mam ochotę w coś przywalić. Natomiast "Tytany" to moim zdaniem, totalna klapa. :/

    OdpowiedzUsuń