środa, 24 kwietnia 2019

WSZYSCY ZNAJĄ TĘ OPOWIEŚĆ. NIKT NIE WIE, JAK BYŁO NAPRAWDĘ.




Niewielu ludzi jest złymi na wskroś bez żadnego powodu. Zwykle w ich życiu wydarza się coś, co sprawia, że już nie są tymi, którymi byli przed tragedią, która ich spotkała. Czasami brzemię, które muszą nosić, wykańcza ich powoli, powoli, aż w końcu wyniszcza całkowicie. Tak było i w tym przypadku...

Trójka przyjaciół - jedno z nich pochodzi z szanowanego królewskiego rodu, drugie jest córką rybaka, wyrzutkiem wzbudzającym pogardę i strach, trzecie nie żyje. Po utonięciu Anny, Evie bezustannie obarcza się winą o to, że nie potrafiła pomóc przyjaciółce i przyczyniła się do jej śmierci. W miasteczku huczą plotki  o tym, że nastolatka to wiedźma, która zaczaiła się na królewskiego syna i chce go zgarnąć tylko dla siebie bez względu na niski stan społeczny. Nagle dzieje się coś, co zaskakuje wszystkich dookoła. Przy brzegu pojawia się dziewczyna, która jest łudząco podobno do zmarłej tragicznie Anny. Mimo jej ciągłych zaprzeczeń Evie jest przekonana, że jej przyjaciółka wciąż żyje i właśnie do nich wróciła. Niestety, nie wszystko jest tak kolorowe, jak się zapowiadało.  "Bliźniaczka" Anny skrywa mroczną tajemnicę - nie może zostać
w Havnestadzie. Problem tkwi w tym, że dziewczyna niedługo znów zmieni się w syrenę...

Co zrobi Evie, by ratować człowieczeństwo Anny? Czy dziewczyna okaże się być tą, która utonęła przed kilkoma laty, czy to zwykły zbieg okoliczności? Jak zakończą się losy obu nastolatek? Czy dane im będzie żyć długo i szczęśliwie, a bajka ta zakończy się happy endem dla wszystkich?


Początkowo czułam się bardzo zawiedziona. Pierwsze kilkadziesiąt stron "Wiedźmy morskiej" to żmudne wprowadzenie w opowieść o trójce przyjaciół. Autorka opowiada o przeszłości swoich bohaterów przeplatając ją z akcją, która dzieje się w czasie rzeczywistym. To zabieg, który bardzo cenię, ponieważ nie muszę snuć domysłów (często błędnych), a mam wszystko czarno na białym. Jednak w tej książce było tego ciut za dużo. Wiele szczegółów nic nie wnosiło, a jedynie sprawiało, że książka autentycznie się ciągnęła. Ogółem "Wiedźma morska" nie zaskakuje swoim tempem. Akcja rozwija się bardzo powoli, nie ma większych zaskoczeń - aż do pewnego momentu! W powieści Sarah Henning, gdzieś trochę ponad w połowie książki, jest punkt przełomowy. Miejsce, w którym akcja rośnie z impetem, a autorka nie oszczędza prób zmylenia swojego czytelnika. 

Czytając opis byłam nastawiona bardzo pozytywnie, czytając początek mój entuzjazm malał, ale gdy nadszedł moment prawdziwej akcji - nie mogłam się oderwać. Finał wynagrodził długie czekanie na to, by coś w końcu się wydarzyło. Coś, co nieźle wstrząśnie akcją,  zwali z nóg
i całkowicie zmieni postrzeganie tej powieści. Nawet nie wiecie, jaka radość mnie ogarnęła, gdy to się w końcu stało. 

"Wiedźmę morską" można więc podsumować w prosty sposób. Początek dość średni, ale rekompensujący to finał sprawia, że książkę oceniam bardzo wysoko. Nie do końca spodziewałam się tego, co zaserwowała mi autorka. I dobrze. Mam dość przewidywalnych książek. Porządne zaskoczenie to według mnie jeden z ważniejszych wyznaczników dobrej książki i rozrywki, którą ma mi dać. "Wiedźmę morską" polecam szczególnie młodzieży i fanom innych wersji dobrze znanych baśni. Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.

Za możliwość lektury dziękuję serwisowi jakkupowac.pl

3 komentarze:

  1. Mnie jakoś szczególnie nie zainteresował ten tytuł, ale ciekawie o piszesz o tej książce :)
    Pozdrawiam, Pola.
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam dramę o tej książce, było nieciekawie. Ale sam pomysł na powieść jest ciekawy i podobno w oryginale o wiele lepszy.
    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Na temat tej książki jest tyle skrajnych opinii, że sama już nie wiem, czy chcę to właściwie czytać! Może jeżeli kiedyś będę miała okazję, ale na pewno nie jest to na mojej liście "must read"

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.