wtorek, 17 marca 2020

MISTRZ SŁOWACKIEGO HORRORU POWRACA - "CIEMNOŚĆ" JOZEF KARIKA




Główny bohater książki, scenarzysta serialowy, ma trudne chwile w życiu. W jego małżeństwie ostatnio nic nie układa się tak jak powinno. Ma już dość i chce uciec od problemów. Postanawia, że Święta Bożego Narodzenia spędzi samotnie. Jako cel obiera górską chatę znajdującą się w masywie gór Fatra, w której spędzał w dzieciństwie czas z ojcem...

O tym, że był to zdecydowanie zły pomysł, przekona się bardzo szybko. Po zakropieniu sobie oczu kroplami sporządzonymi przez żonę-farmaceutkę - traci wzrok! Nie wie co o tym myśleć. Czy żona zrobiła to celowo, a może to zwykły zbieg okoliczności? Nie będzie miał jednak wiele czasu na rozmyślania. Coś się czai... słychać oddech, kroki obchodzące chatę. Kto lub co może je powodować? Czy grozi mu niebezpieczeństwo? Jeśli tak - czy ślepy będzie w ogóle w stanie ocenić zagrożenie i obronić się?

Minimalizm Jozefa Kariki widoczny jest i w najnowszej powieści. Jedno miejsce akcji, jeden bohater i to, co dzieje się w jego głowie. A może to wcale nie wymysł? Jednak jego lęki z pewnością są prawdziwe.  Atmosfera grozy pojawia się w książce niemal od razu. Bohater wpada w panikę, a czytelnik razem z nim. Nie wiadomo co się wydarzyło i  kto krąży wokół górskiego domku. Czy wejdzie do środka? Jeśli tak... to kiedy to nastąpi i jak bezradny mężczyzna, który dopiero co stracił wzrok, ma bronić się przed napastnikiem? Właśnie ta bezradność bohatera potęguje strach, jest prawdziwym horrorem w tej sytuacji. 

Choć książka ma jednego bohatera, a akcja dzieje się niemal cały czas w górskiej chacie, Jozef Karika pod żadnym pozorem nie nudzi czytelnika - wręcz przeciwnie. Dla mnie to rewelacyjna powieść. Przesiąknięta strachem bohatera na każdej stronie. I choć może nie jest to typowy horror - jest to wybitny dreszczowiec. Jestem pewna, że zrobi wrażenie na każdym, kto sięgnie po tę powieść. Bo sztuką jest napisać coś dobrego ograniczając się do tak wąskiej liczby bohaterów i miejsc. Jozefowi Karice się to udało. Brawo. A do tego rewelacyjnie lekki styl pisania. Zazdroszczę autorowi tej łatwości w opowiadaniu historii.


Widzę tę historię na wielkim ekranie. Dobry aktor, który odda emocje, strach, panikę, a do tego jeszcze piękne, górskie, klimatyczne kadry - przepis na hit gotowy. Naprawdę marzy mi się ta psychologiczna wariacja w filmowej wersji. Zresztą jak każda historia, która narodziła się w głowie Jozefa Kariki. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Pisząc komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.