środa, 14 lutego 2018

NA PEWNO WARTO CZYTAĆ KSIĄŻKI AGATHY CHRISTIE...?




Hercules Poirot, który wraca z podróży po rozwiązaniu sprawy kryminalnej, ląduje w Orient Expressie. Pech chce, że tej podróży wcale nie będą towarzyszyły relaks i całkowita ucieczka od obowiązków. Wraz z ugrzęźnięciem pociągu w śnieżnej zaspie rozpocznie się kolejne śledztwo Poirota. Może nawet najtrudniejsze, z którym przyjdzie mu się kiedykolwiek zmierzyć. W nocy,
w niewyjaśnionych okolicznościach ginie jeden z pasażerów. Rany na jego ciele wskazują na bestialskie morderstwo, rany kłute wskazują na wielokrotne pchnięcia nożem. Najprawdopodobniej morderca znajdował się w tym samym wagonie, przecież niemożliwe jest, by do pociągu dostał się ktoś z zewnątrz. A może jednak...? Czy Hercules wykorzysta swoje wręcz nadludzkie umiejętności detektywistyczne i znajdzie mordercę? Sprawa nie jest łatwa.  W Orient Expressie każdy jest podejrzany...każdy może być sprawcą...


"Niemożliwe nie może się zdarzyć, wobec tego pozornie niemożliwe musi być możliwe".

Dlaczego sięgnęłam po ten tytuł? Bo zachwycił mnie film. Tak, tak... najpierw powinna być książka, a dopiero później film. Wiem o tym i żałuję, że w moim przypadku kolejność była odwrotna. Odebrało mi to aż 90% radości z lektury, która była niesamowita! Pierwsza, ale z pewnością nie ostatnia, książka Agathy Christie po którą sięgnęłam. Zacznijmy od tego, że to autorka, którą znają wszyscy. Jeśli pytasz kogoś obeznanego w literaturze o dobry kryminał to usłyszysz to nazwisko na bank. Do tej pory dziwiłam się, dlaczego tak jest. Teraz już wiem. Babka ma talent i tyle! Wymyślić coś ciekawego to jedno, ale zrobić to w niebywały sposób to drugie. Przyznam, że obawiałam się, że książka mnie przytłoczy i nie będzie tak tajemnicza jak film, więc moje zaskoczenie było ogromne. To czytało się tak lekko, tak szybko i z takimi wypiekami na twarzy, że nudny wykład z filozofii minął mi niesamowicie szybko! A to już sztuka... poważnie.

Chciałabym jednak wrócić do postaci Herculesa Poirota. I choć ten ma już swoje lata to rozkochał mnie w sobie na zabój. Tak, nowy książkowy mąż... (który z kolei?) Czym zachwyca? Nie tylko nienagannym wąsem, ale intelektem, godnymi podziwu zdolnościami, kulturą osobistą i tym, jaki potrafi być szarmancki. To detektyw, który według mnie stanowi sporą konkurencję nie tylko dla Malanowskiego, panów z "W11", "Zdrad", ale przede wszystkim dla Sherlocka Holmesa. Inni bohaterowie są również pełnokrwiści, autorka zadbała, by każdy z nich miał swoją własną (i nie tylko) historię. Każdemu bohaterowi poświęciła dokładnie tyle uwagi ile ten potrzebuje. Nie mniej, nie więcej. Wszystko jest wyważone bezbłędnie.

Pomysł, fabuła i wykonanie - rewelacja. Misternie uknute, wspaniale opowiedziane, trzymające
w napięciu do końca. W życiu nie wpadłabym na to, że tak się to zakończy. Jak widać, nie byłabym dobrą kompanką Herculesa. A szkoda, wielka. No, więc "Morderstwo w Orient Expressie" to klasyk, którego może nie trzeba znać, ale faktycznie warto. Z pewnością książki Agathy Christie stanowiły podwaliny dla większości współczesnych kryminałów. Nie wyobrażam sobie tego, że mogę nie nadrobić książek, które wyszły spod jej pióra. Wiem, że się nie zawiodę, a Wam polecam gorąco. Zarówno książkę jak i film. Mam tylko jedną prośbę - zróbcie to w odpowiedniej kolejności. 



Więcej NOWOŚCI

Za możliwość lektury dziękuję 



6 komentarzy:

  1. Po tytule postu sądziłam, że w końcu ktoś jeszcze zobaczył, że te kryminały Christie to nie kryminał, ale no cóż. :( Ja zupełnie nie rozumiem tego fenomenu. Poirot sobie na końcu zebrał wszystkich i sam wymyślił, co się stało, a wszyscy mu potakiwali. A jego rozwiązania często są wyssane z palca, zupełnie niepoparte dowodami. Pisałam o tym kiedyś u siebie, jeśli jesteś ciekawa, czemu mam zupełnie odmienne zdanie, to zapraszam. (http://recenzje-koneko.blogspot.com/2017/06/dlaczego-nie-cierpie-ksiazek-agathy.html)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Morderstwo w Orient Expressie" było moim pierwszym spotkaniem z Christie i na pewno nie ostatnim :) Jasne, że można powiedzieć że fabuła była prosta, mało złożona i trochę nie trzymała sie kupy ale mi mimo wszystko się podobało. Krótko, rzeczowo - bez zbędnego lania wody. Poza tym faktycznie do samego końca nie wiedziałam kto to b ył, za co ogromny plus :)

    OdpowiedzUsuń
  3. DOBRA dobra, wezmę i przeczytam.. wreszcie.. już tyle razy obiecuję sobię, ze wezmę się za jej dzieło, że aż mi wstyd... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam w planach tę książkę na 2016 rok i nadal po nią nie sięgnęłam 🙊

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam chyba jedną jej książkę i z tego co pamiętam byłam naprawdę miło zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna się za to zabieram i jakoś nie mogę, ale chyba muszę dać tej książce wreszcie szansę :D

    OdpowiedzUsuń