czwartek, 11 stycznia 2018

OPOWIADANIE LEPSZE OD KSIĄŻKI?!





Wayne podczas wspólnej wycieczki prawie dusi swoją dziewczynę. Na szczęście udaje je się uciec. Po fakcie Wayne zauważa coś niezwykle interesującego. Widzi parę, która popełnia brutalne morderstwo. W jednym z morderców Wayne zauważa stałego bywalca baru, w którym pracuje jako barman. Zafascynowany ich działaniem pragnie stać się taki sam. On również chce poczuć smak morderstwa. Chce doświadczyć tej adrenaliny, uczuć, które towarzyszą takiemu działaniu. Odnajduje morderców i zabiera ich na pozornie bezcelową przejażdżkę. Okazuje się jednak, że będzie to krwawa i niebezpieczna podróż, o której żadne z nich nigdy nie będzie
w stanie zapomnieć.

Kto zginie? Komu uda się przeżyć? Czy Wayne zostanie schwytany? A co z mordercami Howarda? Jakie atrakcje przewiduje Wayne?

"To zadziwiające, pomyślał. Nie można poruszać się w tym świecie, nie raniąc kogoś. Na każdym kroku".


Problem polega na tym, że każdą książkę Jacka Ketchuma będę porównywać do "Dziewczyny
z sąsiedztwa". Do książki, która mną wstrząsnęła. Ba! Do książki, która wstrząsnęła każdym, kto ją przeczytał. Powieści opartej na prawdziwych wydarzeniach, pozostającej w pamięci na długo. Zmuszającej do refleksji nad dobrem i złem, nad istotą człowieczeństwa. Przepełnionej takim bestialstwem i bólem, że wiele osób porzucało lekturę przed przebrnięciem przez połowę stron.
I choć "Przejażdżka" jest w tych kwestiach niemal identyczna to... jest pewien problem - nie jest "Dziewczyną z sąsiedztwa". Owszem, to książka, po której nikt z nas nie będzie taki sam. Zawiera okrucieństwa, przez które cierpi nie tylko nasze ciało, ale i dusza, tworzy nam mętlik w głowie
i może nie tylko przerażać, ale i u niektórych wycisnąć łzy. Mną jednak aż tak bardzo nie wstrząsnęła, choć również oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Styl, którym posługuje się autor jest niezmienny. Książka trudna w odbiorze nie jest, ale to, w jaki sposób Jack Ketchum pisze o niektórych rzeczach, bywało dla mnie momentami bardzo zastanawiające. Trzeba być dość... osobliwym człowiekiem, by lubować się w takiej tematyce. Ale może takie książki właśnie powinny powstawać? Takie, które pokazują prawdziwą naturę człowieka, obnażają okrutną prawdę o nas samych.

UWAGA! Do "Przejażdżki" dołączono opowiadanie "Chwasty". I choć sama książka nie przeraziła mnie aż tak bardzo to... "Chwasty" zrobiły to ze zdwojoną mocą. W tym opowiadaniu autor również opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Muszę przyznać, że po przeczytaniu tej historii nie mogłam długo się otrząsnąć. Straszne. Cholernie straszne... Jakim trzeba być potworem?
Co trzeba mieć z głową? 

Chylę czoła przed Jackiem Ketchumem, choć zastanawiam się czym wspomaga się przy pisaniu o takich okrucieństwach. Przecież to nie jedna książka, a wszystkie takie są. Czy to niezdrowa fascynacja, a może próba pokazania do czego zdolni są ludzie, jakimi są bestiami? Zgadzam się
z opinią, że to książka dla fanów literatury ekstremalnej - zdecydowanie nie dla każdego. Sięgając po książki Ketchuma trzeba być przygotowanym na wszystko, choć po "Chwastach" wydaje mi się, że nie jest to możliwe... Polecam gorąco. Lektura tej książki i opowiadania to przeżycie, którego nie da się opisać.


Za możliwość przerażającej lektury dziękuję


1 komentarz:

  1. Czytałam "Dziewczynę z sąsiedztwa" tego autora i mimo iż znałam ta historię to książka wgniotła mnie w fotel więc z przyjemnością (jakkolwiek dziwnie to brzmi w tym wypadku...) sięgnę bo inne książki tego autora bo facet na prawdę potrafi człowieka przerazić.

    OdpowiedzUsuń