środa, 10 stycznia 2018

KTO ZWINĄŁ TRUPA?!




Czy wszystkie wróżki są szczęśliwe, a ich życie przypomina te, które znamy z bajek? Magiczne, wręcz usłane różami, ale i pełne niesamowitych przygód. Nie! W każdym razie - nie do końca. Emilia to wróżka, która nie ma w życiu łatwo. Ma za sobą nieudany związek, ogrom kłopotów - zarówno własnych jak i problemów innych, a jako osoba czuje się wypalona i pozbawiona jakichkolwiek talentów. Kobieta postanawia odmienić swoje życie i porzuca karierę wróżki. Postanawia pomóc w rodzinnej firmie, która świadczy usługi pogrzebowe przeróżnej maści,
w najdziwniejszych ich formach. Jest to w końcu niecodzienne połączenie - pralni i zakładu pogrzebowego. Choć Emilia miała zamiar zahaczyć się w firmie tylko na chwilę, by opracować sobie dalszy plan działania, to chcąc nie chcąc, musi pozostać tu dłużej. Zmarli klienci okazują się niezwykle problematyczni. Ci żywi z resztą też. Pozostaje pytanie - kto sprawia więcej kłopotów?

Nie tego spodziewałam się po "Wróżce mimo woli"! Myślałam, że w tej książce będzie magia, ale okazało się, że ta książka to kupa. Kupa śmiechu rzecz jasna! To w końcu książka o zakładzie pogrzebowym, o ginących, tak, dobrze przeczytaliście - ginących, a nie gnijących, trupach i domu wariatów - mowa tu rzecz jasna o rodzinnym domu Emilii, a nie o jakimś zakładzie psychiatrycznym. Autorce z pewnością nie można zarzucić, że nie ma poczucia humoru. Ma i to spore, ale dość specyficzne. Nie wiem, czy każdego ta książka rozbawi. Niemało tu absurdów
i niedorzecznych historii, ale... może w tym siedzi magia? 

Powieść została utrzymana w duchu narracji pierwszoosobowej. Książka jest dziennikiem głównej bohaterki Emilki i choć początkowo dotyczy głównie jej osoby, później pojawia się wiele innych postaci poprzez przeskoczenie na inny rodzaj narracji. Muszę przyznać, że wprowadziło to spore zamieszanie. Przez to nie zawsze wiedziałam co z czym się je. Ale spokojnie! Wszystko szybko opanowałam i ponownie wciągnęłam się w lekturę bez reszty. Później już zmiany w rodzaju narracji nie sprawiały mi trudności.

"Wróżka mimo woli" była dla mnie książką na jeden wieczór. Lekką, przystępnie napisaną, zwariowaną i zapewniającą czytelnikowi porządną dawkę rozrywki i śmiechu. Ewa Zdunek podzieliła się ze swoimi czytelnikami historią dość nietypową, a jednocześnie intrygującą i choć utrzymaną w tonie żartobliwym, to mimo wszytko trzymającą w napięciu. W szczególności polecam czytelnikom, którzy lubią pośmiać się przy lekturze. 

Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz