sobota, 4 listopada 2017

BRUNO KADYNA: " JEŚLI KIEDYŚ NIE BĘDĘ MÓGŁ ĆWICZYĆ, ZDZIADZIEJĘ I ZAMIENIĘ SIĘ W TŁUSTEGO PĄCZKA ;) "




Pańska debiutancka powieść „Metalowa Dolna” to  utwór, w której zauważa się autentyzm uczuć i szczerość wypowiedzi. To utwór, który łamie stereotyp kulturysty-mięśniaka. Nie ukrywam, że w oczy rzuciła mi się Pańska sylwetka – w końcu jestem kobietą. Czy
w głównym bohaterze ukrył Pan cząstkę siebie? Czy poprzez kreację takiego bohatera chciał Pan udowodnić innym, że faceci potrafią także myśleć, czuć, że niewiele różnią się od kobiet? A może to po prostu reakcja na przytyki ze strony innych ludzi?


Na pewno wykorzystałem swoje doświadczenie. Jeśli kiedyś nie będę mógł ćwiczyć, zdziadzieję
i zamienię się w tłustego pączka ;)
Tomkowi dałem swój sposób mówienia. Ale nie wiem, czy tak samo zachowałbym się w obliczu tragedii. Być może.
Niczego nie chciałem udowadniać kreując takiego bohatera i taką historię. Wpadłem na pomysł
i tyle. Faceci różnią się od kobiet, ale my też myślimy i mamy uczucia, jedynie inaczej tym dysponujemy. A ci, którzy trenują i są ponadprzeciętnie umięśnieni, niczym się nie różnią emocjonalnie. Wydaje mi się, że w dobie popularyzacji fitnessu i sportów siłowych, zmienia się postrzeganie ludzi ćwiczących jako bezmózgich. Ten stereotyp chyba umiera. I dobrze, bo przecież, żeby ćwiczyć i robić postępy, trzeba mieć trochę oleju w głowie i myśleć.
A tępakiem może być każdy, niezależnie od tego jak wygląda, chudzielec, grubas, brzydal bądź przystojniak.


Muszę przyznać, że połączenie pasjonata sportu i dobrego pisarza naprawdę rzadko się zdarza - a tu proszę, taka miła niespodzianka. Pańska debiutancka książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Stąd moje pytanie: co dalej? Jakie są pisarskie plany na przyszłość? Czy znowu będzie to świat postrzegany oczami dojrzałego mężczyzny?

Dalej będzie "Wpływ". Opowieść o mężczyźnie, który stracił żonę i rodziców w jednym wypadku. Został sam z córką i dziadkiem. Kiepsko sobie radzi przez cztery lata, ale w końcu bierze się
w garść, inaczej straci resztkę miłości córki i życie. Od tego momentu zaczyna się historia.
Propozycję wydawniczą zacząłem wysyłać w sierpniu. Jak dotąd żadne z wydawnictw nie zdecydowało się na publikację. Śmiem twierdzić, że żadne albo prawie żadne nie zerknęło nawet na propozycję. Podobnie, jak na "Małego Kapcia" w zeszłym roku. Tak to już jest w naszym Kraju. Mimo to "Wpływ" się ukaże i to już około lutego. Będzie to wydanie autorskie. Podobnie zapewne wydam kolejne powieści. Właśnie skończyłem piątą, lekką i podobnej objętości, jak "Metalowa Dolna"
A jeszcze w tym miesiącu pojawi się kolejne opowiadanie.



Domyślam się, że wszystkie opowieści nadal poruszają tematy trudne i zmuszające do refleksji.  Nie przyszło Panu nigdy na myśl, by napisać coś, co nie będzie skłaniało do żadnych przemyśleń, a wręcz przeciwnie - będzie to książka stworzona typowo dla rozrywki?

Taki może będzie "Kolor Ognia", którego publikację również planuję w przyszłym roku, na jesień
 i "Kocur", którego właśnie skończyłem. Najlepsze, że na lekkiej, rozrywkowej literaturze zależało mi najbardziej i dalej zależy. Zawsze powtarzałem za Bukowskim, że jestem autorem literatury wychodkowej - najlepszy na kibelku ;) Ale coś słabo mi to wychodzi ;) Postaram się, obiecuję ;)

Niesamowite! Czytanie "Metalowej Dolnej" zakończyło się łzami, "Wpływ" też zapowiada się na lekturę, której bez paki chusteczek nie powinno się ruszać, a Pan mówi, że od początku myślał o lekkiej literaturze... :) Ciekawi mnie, jak wypadłby Pan właśnie w nieco lżejszej opowieści.  Czy to byłby ten sam Bruno Kadyna, którego pokochali czytelnicy? Nie wiem, ale bardzo chcę się przekonać. A może ma Pan jakiegoś asa w rękawie, którym zaskoczy zarówno wydawnictwa jak i czytelników?

"Wpływ" raczej nie wzrusza, trochę zieje grozą, mam nadzieję ;) Chciałbym pisać w sposób prosty i lekki, dla rozrywki, żeby moimi książkami zachęcać tych, którzy chcą dopiero zacząć przygodę
z literaturą. Myślę, że w akcjach, które mają promować czytelnictwo, brakuje prostego przekazu
i propozycji lektur, od których można by zacząć. Mam wrażenie, że wciąż trafia się do tych, którzy już czytają. A już kompletnie nie mają sensu akcje, w których mądrale silą się na intelektualny bełkot.
Kart w rękawach mam dużo, ale nie jestem pewien, czy to asy ;)

To może warto zrobić spis lektur dla początkujących.  Podobno Harry Potter jest dla każdego, od 0 do 100 lat - zgadza się? To seria, dzięki której można zarazić się czytaniem? A jakie pozycje według Pana powinny się tam znaleźć?

Pewnie, że warto zrobić taką listę propozycji. Harry Potter jest bardzo dobrze napisany. Koniecznie musiałoby to być coś, co lekko się czyta, może Bukowski, niektóre pozycje Kinga. Jeśli celem jest podniesienie stanu czytelnictwa, to trzeba pomyśleć, w jaki sposób zanęcić tych, którzy nie czytają. Jak to podać, żeby zmęczony po pracy Kowalski, zamiast usiąść przed telewizorem, czy Playstation, chciał sięgnąć po książkę. Przekaz powinien być prosty i klarowny, że wybierając te pozycje będziesz człowieku dobrze się bawił i na pewno nie męczył ;)

Z Kingiem próbowałam kilka razy i umęczyłam się przy każdej pozycji - żadnej nie udało mi się skończyć. Od której więc powinnam zacząć?
Jeśli zaś chodzi o zachęcenie tych nieczytających zauważyłam, że świetnie sprawdzają się zdjęcia. Sama czasami wcielam się w bohaterów książek, ale niestety, zadatków na wcielenie się w głównego bohatera "Metalowej dolnej" nie mam i nigdy mieć nie będę. Za to Pan... jak najbardziej. ;) Może warto spróbować i stanąć przed obiektywem? Jeszcze chyba nie było autora, który wystylizowałby się na bohatera swojej książki. :)


Właśnie o to chodzi, żeby się nie męczyć. Trzeba jasno powiedzieć tym, którzy chcą zacząć czytać, że nie trzeba czytać za wszelką cenę książki, która nie jest fajna. No bo po co? Można śmiało odłożyć i zabrać się za inną.
Polecam 'Wielki marsz' Kinga. Krótkie, może nie zdążyć Pani odłożyć ;)
Pomysł na zdjęcia jest niezły, ale ja sam się chyba do tego nie nadaję. Nigdy nie lubiłem się pokazywać i będę tego unikał jak tylko się da ;)

To na koniec jeszcze króciutkie pytanie. Jaki jest Pana największe marzenie związane
z pisaniem? Spełniło się już?

Konkretnie dwa, jedno wciąż się spełnia, mianowicie satysfakcja z pracy. Największą frajdę sprawia mi świadomość, że ktoś poświęca swój prywatny czas na to, co napisałem i jeszcze dobrze się przy tym bawi. Tutaj dziękuję wszystkim, którzy dzielą się ze mną swoimi wrażeniami. Żałuję, że ci, którym się nie podoba nie mówią nic. A szkoda, na takich opiniach najlepiej się uczyć.
A drugie ma chyba każdy autor. Móc się utrzymywać ze swojej twórczości. To byłoby coś :)

Bardzo dziękuję autorowi za wspaniałą rozmowę. Mam nadzieję, że to nie była ostatnia taka rozmowa. :) 



13 komentarzy:

  1. Świetny wywiad i ta genialna wiadomość, że przyszły rok okaże się rokiem Kadyny 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam nigdy i tym mężczyźnie, ale wywiad ciekawy jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy wywiad, a autora kojarzę ale nie miałam jeszcze okazji czytać jego twórczości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię wywiady, ale tego pana nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z każdym wywiadem mam coraz więcej książek do przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam twoje wywiady, jednak autora nie znam :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa rozmowa :)
    Życzę autorowi, aby jego marzenia się spełniły i został doceniony, bo naprawdę wykonuje kawał dobrej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znałam wcześniej tego autora!

    OdpowiedzUsuń