środa, 22 lutego 2017

DO CZEGO JESTEŚMY W STANIE SIĘ POSUNĄĆ, BY BYĆ PERFEKCYJNYMI?




Kara żyje w nieustannym stresie. We wszystkim pragnie być najlepsza - często nawet za wszelką cenę. Drobne skazy, które zaburzają jej perfekcyjny wizerunek całkowicie zmieniają jej życie. Dziewczyna boi się, że gdy ludzie odkryją co ukrywa wyśmieją ją. Kara chce być szybsza i nie narazić się na takie przykrości. Zrywa kontakt z najlepszymi przyjaciółkami i skupia się na szkole. Oceny są dla niej wszystkim. Ambitni rodzice dopingują ją do intensywnej nauki ponad jej siły. Nie zdają sobie sprawy pod jaką presją żyje ich córka. 

Po ataku paniki w trakcie ważnego testu Kara widzi tylko jedno wyjście. Musi czymś się wspomóc, sama sobie z tym nie poradzi. Nowa koleżanka proponuje jej tabletki. Oczywiście wszystko jest wielką tajemnicą, o której nikt nie może się dowiedzieć. Tabletki połknięte, egzamin zdany, sprawa zapomniana. Ale czy na pewno...? Poza Karą i jej przyjaciółką o tabletkach wie ktoś jeszcze. Dziewczyna jest szantażowana, ponieważ ktoś zrobił jej zdjęcie z dilerem. Zdjęcie, które nie pozwoli jej wywinąć się od odpowiedzialności... Wkrótce okazuje się, że nie tylko Kara ma problem z szantażystą. Znaczna część szkoły jest przez niego terroryzowana... Czy nastolatkowie połączą siły i przeciwstawią się szantażyście?

"Pod presją" to druga powieść Michelle Falkoff, którą miałam okazję przeczytać. Kolejny raz temat niezwykle trudny, kolejny raz przerażająco aktualny, ale według mnie przedstawiony w zbyt błahy, a wręcz niepoważny sposób. Możliwe, że wymagam zbyt wiele, ale całe to śledztwo było dla mnie nieco śmieszne.  Szantaż, ogromna presja, dążenie do perfekcyjności za wszelką cenę powinno mieć poważniejsze tło nawet jak na książkę dla nastolatków. No i pora na bohaterów - ci z kolei, to typowo amerykańskie dzieciaki. Kara, główna bohaterka, której tragedia rozpoczyna się od kilku pryszczy, bije wszystkich innych na głowę. 

Nie twierdzę, że "Pod presją" to zła książka. To książka z potencjałem, w której czegoś mi zabrakło. W porównaniu z "Playlist for the dead" wypadła gorzej. Nie potrafiła zmusić mnie do refleksji. Książkę czyta się szybko - pełno w niej dialogów, a i język jest prosty. I tyle. Książka do przeczytania na raz i raczej do zapomnienia. Porusza temat trudny. Taki, o którym trzeba mówić. Ale nie wstrząsa czytelnikiem i to jest błąd. Potrzebne są książki, które będą działać niczym kubeł zimnej wody. 


Za możliwość lektury dziękuję
KSIĄŻKĘ KUPISZ TUTAJ

3 komentarze:

  1. Nie czytałam, ale już po opisie stwierdziłam, że raczej nie warto w nią inwestować, a po Twojej recenzji, tym bardziej sobie odpuszczę. Może kiedyś, jeśli znajdę w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się, że nie warto tracić czas na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie jestem po lekturze i w sumie mam podobne odczucia. Całość jest dość przyjemna, nic nadzwyczajnego, ale przynajmniej nie miałam ochoty pozabijać bohaterów. Jednak samo zakończenie było takie... nudne? Nie wiem jak to inaczej określić. Samo rozwiązanie historii było dość niedopracowane jak dla mnie.

    Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń