wtorek, 6 grudnia 2016

KSIĄŻKA, KTÓRA PRZYWODZI NA MYŚL DISNEYA ORAZ BAŚNIE BRACI GRIMM




"Gdy prawdziwe uczucie zapuka do twego serca, to drzwi same się otworzą. I wierz mi, że wystarczy dobrze się rozejrzeć, a ten jedyny się znajdzie i zajmie miejsce w twoim życiu."

Czym jest miłość? Czy to uczucie musi być tylko i wyłącznie dobre? A może może być i złe? Do jakich nikczemności jest w stanie nas popchnąć, jeśli jest nieodwzajemniona? Czy są jakiekolwiek granice? Jeśli tak, których z nich nie należy przekraczać? 

Odkryj magię zaklętą w tej niezwykłej książce i przeżyj prawdziwą przygodę wraz ze smokiem Dymkiem, myszką Sprężynką, dzielnymi elfami oraz innymi przyjaciółmi królewny Niagary – opiekunki Przyrody – którą czar Złej Królowej przemienił w białą sarnę! Wkrocz w świat baśni, ale przede wszystkim miłości...

Książka "Zaklęta w białą sarnę" z pewnością jest magiczna. Pełno tu fantastycznych stworzeń, och, jakich tu nie ma! Zgadzam się również z tym, że przywodzi na myśl Disneya i baśnie braci Grimm. Mi, nieco starszej czytelniczce obeznanej w bajkach, książka ta wydaje się mieszanką przeróżnych bajek, które czytano mi w dzieciństwie. Ba, to takie bajki w pigułce. Niestety, nie zaskoczyła mnie ani nie urzekła. Nie potrafię również stwierdzić do kogo adresowana jest ta pozycja. Z jednej strony język przywodzący na myśl bajeczki dla dzieci, a z drugiej zaś tematyka miłości, związków na pierwszym planie. Moim zdaniem to zbyt wiele jak na małe dzieciaki. Nie jest to jednak tylko i wyłącznie książka o miłości. To także opowieść o potędze przyjaźni i podróżowaniu przez baśniowe krainy - niestety, zepchnięta na boczny tor.

Myślę, że ta książka może przypaść do gustu dzieciom, które dopiero rozpoczynają przygodę z samodzielnym czytaniem ze względu na tematykę nawiązująca do baśni, ale i na małą objętość.


Za możliwość lektury i objęcia książki patronatem medialnym dziękuję



2 komentarze:

  1. Dużo o niej czytam ostatnio, ale nie dla mnie to lektura :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie nie dla mnie, ale może brat by przeczytał...

    OdpowiedzUsuń