czwartek, 13 października 2016

WERSAL. PRAWO KRWI.







Od zarania dziejów ludzie toczą walkę o władzę. Czym jest to spowodowane? Żądzą pieniądza, dobrobytu, sławą? Władza to nie same przyjemności, bogactwo i szacunek, ale także ciężki kawałek chleba. Sprawowanie władzy nad państwem czy mniejszą grupą ludzi wcale nie jest łatwe.


"Wersal. Prawo krwi" to obraz XVIII- wiecznej Francji, w którym świat królów to walka o władzę
i gra pozorów. 


Ludwik XIV,  zwany Królem Słońce, po śmierci swojej matki zaczyna samodzielne władanie. Ciągle
w jego pamięci pozostaje obraz niedawnych buntów społecznych. Postanawia zostać najpotężniejszym królem Europy. Wie, że to nie będzie łatwe. Chcąc wzmocnić swoją władzę,postanawia utrzymać szlachtę pod kontrolą. Z daleka od Paryża buduje Wersal - złotą klatkę dla arystokratów. To tutaj mają być studzone ich rewolucyjne zapędy. W nowej siedzibie monarchy nie ma miejsca na dobroć i ufność. Tutaj każdy każdemu może być wrogiem. Namiętności i żądze, które rozpalają krew, mieszają się
z kłamstwem, podstępem i intrygą. 


Komu może ufać najpotężniejszy król Europy - żonie, która rodzi czarne dziecko, bratu, którym manipuluje kochanek, licznym nałożnicom udającym wielką miłość, a może wiernemu pokojowcowi? 


Powieść, oparta na nakręconym z rozmachem serialu Canal+,  ukazuje pikantne szczegóły życia na dworze Ludwika XIV. Serialu nie oglądałam, z pewnością jednak zasługuje na uwagę, skoro na jego kanwie powstała tak dobra książka. 

"Wersal. Prawo krwi" czyta się jednym tchem. Lekki styl, prosty język, mnogość bohaterów i liczne dialogi sprawiają, że książkę się dosłownie pożera. Budzący się do życia Wersal intryguje, bohaterowie spiskują, zewsząd bije wszechobecny erotyzm. Dzięki Elizabeth Massie czytelnik przenosi się w niezwykłą literacką podróż do XVIII- wieku. Ma okazję poznać bogactwo niezwykłego króla Francji, jego fenomenalne zdolności strategiczne, ale także pragnienia i potrzeby. Wraz
z Ludwikiem XIV odkrywamy jego kontrowersyjne otoczenie, widzimy obraz francuskiego ludu. 


Dzieło Elizabeth Massie i Davida Wolstencrofta to obowiązkowa lektura dla miłośników powieści historycznych. Z pewnością nie będziecie zawiedzeni. Moc wrażeń zapewniona. Życzę miłej lektury.

Za możliwość lektury dziękuję


6 komentarzy:

  1. oj to muszę koniecznie dopisać tą książkę do listy lektur! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie, fajnie od czasu do czasu sięgnąć po powieść historyczną. :)
    Pozdrawiam,
    Hon no Mushi

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam w księgari i już się zakochałam. Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię takie książki, więc tę na pewno przeczytam ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie miałam okazji się z nią zapoznać, ale nie omieszkam tego zrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o niej, ale wydaje się świetna. Tym bardziej, że lubię książki historyczne, no i okładka boska :)
    PS obserwuje i zapraszam do mnie! :)

    OdpowiedzUsuń