czwartek, 23 czerwca 2016

"BIG BROTHER" W KOSMOSIE





Léonor wchodzi na pokład statku kosmicznego. Doskonale pamięta moment, w którym zobaczyła ogłoszenie o naborze do programu „Genesis”, pierwszego reality show w kosmosie (transmisja nadawana na żywo, możliwość podglądania uczestników).  Pragnąc zmienić swoje dotychczasowe życie, porzucić świat biedy i trud przeżycia z dnia na dzień. Leonor to dziewczyna, której w życiu nie było łatwo. Porzucona przez rodziców musiała być zdana tylko na siebie. Dom dziecka, przechodzenie z jednej rodziny zastępczej do drugiej. Później praca dniami i nocami, by jej życie choć w małej cząstce było czymś normalnym. I jeszcze to co ciągle przypomina jej o przeszłości...

FOBOS
CEL: Stworzenie płodnej ludzkiej kolonii na Marsie

Sześć dziewczyn i sześciu chłopaków wybranych w ogólnoświatowym castingu ma założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Przeszli specjalne szkolenia, zostali wyspecjalizowani w przeróżnych kategoriach np. medycynie, nawigacji, łączności i tak dalej.  Będą poznawać się podczas sześciominutowych randek, by zdecydować, z kim założą rodzinę, gdy dotrą do celu. Wyruszą w podróż, by nigdy nie wrócić na ziemię. Polecą dalej niż Jurij Gagarin, dalej niż Neil Armstrong, dalej niż jakikolwiek człowiek... 

"Człowiek już latał w kosmos. Jadł tam, spał i pracował. Ale jeszcze nigdy się tam nie zakochał". 

Czy przez kilka sześciominutowych randek można poznać człowieka? Wydaje mi się, że nie na tyle, by zakochać się i być pewnym, że chcemy z tym człowiekiem spędzić przyszłość. Czy jest to łatwe, gdy  wiemy, że wyboru nie można odwrócić? Jednak przed taką decyzją będzie musiał stanąć każdy z uczestników misji. Choć są dla siebie nieznajomymi, przeznaczenie zapisało im w gwiazdach rolę najsłynniejszych kochanków w historii wszechświata. Czy jest coś bardziej romantycznego niż miłość na innej planecie? Jak potoczą się ich losy? Kto kogo wybierze?


Główna bohaterka - Leonor zyskała moją największą sympatię spośród wszystkich uczestników. Od początku dziewczyna miała swoje zasady, których sztywno się trzymała. Z jednej strony jej postępowanie było przewidywalne, a z drugiej za każdym razem zaskakiwała. Na tle innych uczestniczek misji bardzo się wyróżnia. Nie jest płytka, zapatrzona w błyskotki i kosmetyki. Tanie teksty również do niej nie przemawiają. W chłopakach szuka czegoś więcej niż urody. Czego? Duszy, charakteru...

Victor Dixen zadbał o kreację bohaterów. Prawie o każdym dowiadujemy się wiele - z wyjątkiem  Kenjiego, chłopaka rodem z mangi. Kibicowałam mu od momentu, gdy zobaczyłam na skrzydełku jak wygląda. Oczywiście mój typ okazał się największym dziwakiem na statku... :D

Ogólnie bohaterowie dają się lubić (poza kilkoma płytkimi wyjątkami). Bardzo podobało mi się, że możemy dowiedzieć się ich historii oraz tego, co skłoniło ich do porzucenia dotychczasowego życia. Okazuje się, że ta grupka ma ze sobą wiele wspólnego. 


Autor skradł moje serce tą książką. Pomysł, bohaterowie, fabuła - rewelacja! Poziom naprawdę wysoki, poprzeczka trudna do przeskoczenia. Muszę jednak przyznać, że ta powieść science fiction jest trochę schematyczna. Bohaterka-buntowniczka i trójkąt miłosny. Schemat tak niesamowicie utarty i przechodzący przez nowo pojawiające się na rynku książki. Nic na to nie poradzimy, a tu zdecydowanie pasował. Autor całą historię serwuje nam z dwóch różnych punktów widzenia - ludzie na statku a ludzie poza statkiem, którzy zajmują się transmisją i ogólnie mają wiele wspólnego z reality show. Dzięki temu możemy dowiedzieć się tego, o czym nie mają pojęcia uczestnicy misji. I właśnie to zmienia cały pogląd na sprawę.
Podsumowując Victor Dixen wykonał kawał dobrej roboty. Kosmos, romantyczna miłość - to nie mogło się nie udać. Historia fantastyczna, od której nie można się oderwać na zbyt długo. Łatwy, lekki i przystępny styl pisania sprawia, że książki nie czyta się szybko, a wręcz pochłania.

Za możliwość lektury dziękuję



8 komentarzy:

  1. Na razie nie miałam okazji czytać, ale gdyby się taka nadarzyła... Skorzystałabym. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją w planach i czuję, że to będzie genialna pozycja. Muszę ją jak najszybciej zdobyć :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Po wielkim szumie na tę powieść, nie jestem pewna, czy chcę ją czytać akurat teraz. Ale nic nie wykluczam, bo fabuła brzmi nawet intrygująco. No i obiecujący jest ten pomysł reality show. Być może kiedy całe to zamieszanie i hałas nad tą książką trochę przycichną, skuszę się na lekturę.

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Opis brzmi bardzo zachęcająco, jednak trochę mnie odpycha schematyczność i trójkącik miłosny, którego mam już dość, bo w większości książek, które obecnie czytam, taki trójkąt się pojawia.
    Pozdrawiam!
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedyś. Teraz nie mam na nią chęci i czasu. ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że przeczytam, jak tylko zdobędę książkę, bo jakoś nie chce mi się czytać ebooka. :/
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo że Fobos nie zrobił na mnie aż tak dużego wrażenia, jak na Tobie, to książka podobała mi się. Wiadomo, nie jest to literatura wysokich lotów, jednak bardzo przyjemnie spędziłem przy tej powieści czas. Już się nie mogę doczekać drugiego tomu!
    http://mybooktown.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam za to, że w recenzji fajnie zarysowałaś fabułę bez zdradzania istotnych elementów. Najlepsza recenzja to właśnie taka bez spojlerów. Co do książki mam na nią ogromną ochotę. Zapowiada się kosmicznie spędzony czas.

    OdpowiedzUsuń