wtorek, 24 maja 2016

HORROR W LUDOWYM WYDANIU Z KRYMINALNYM WĄTKIEM W TLE






"Stara Słaboniowa i spiekładuchy" to książka o czarach, która mnie po prostu oczarowała. To horror w ludowym wydaniu z kryminalnym wątkiem w tle. To bajka dla dorosłych, w której prawda miesza się z fikcją, dobro walczy ze złem, a wszystko to rozgrywa się współcześnie w małej wiosce na wschodzie Polski, która z niewiadomych przyczyn nękana jest przez nieczyste siły. Zewsząd słychać kroki, błyszczą przeraźliwe oczy, ludzie zachowują się bardzo dziwnie. Dręczeni przez Kikimorę, Zmorę, Kauka, Południcę i Strzygę mają bardzo ciężkie życie. Duchy posuwają się nawet dalej, zaczynają umierać ludzie. Znajdowane są zmasakrowane zwłoki. 

Anetka, Justynka, Jadźka, Klaudusia padły ofiarą Złego. Nadszedł czas porachunków, Kozieł upomina się o swoje. 


"Kozieł, Anecia, to czarci pomiot, król piekieł, ojciec i oblubieniec wszystkich czarownic. Najgorszy z najgorszych, najczarniejszy z czarnych, grzech wcielony. I nie tak często na świat wychodzi, a jak już wychodzi, to upomnieć się o swoje, o jakąś duszyczkę się upomnieć i przygarnąć biedactwo do swojej kosmatej piersi."

Jedynym ratunkiem w zaistniałej sytuacji jest Teofila Słaboniowa. Staruszka, zielarka, wypowiada wojnę Złemu. Nie bez przyczyny została wybrana. To ona kiedyśprzeżyła spotkanie z Koziełem, była jego Wybranką. I chociaż dzisiaj uważana jest za dziwaczkę, to tylko ona ma szansę wygrać walkę ze Złem. Czy uda się Słaboniowej uratować swoją chrześnicę, jej córkę i innych mieszkańców wsi? Czy policjant Garsija i doktor Palenica rozwiążą zagadkę tajemniczych, okrutnych morderstw?

Książkę Joanny Łańcuńckiej czyta się naprawdę dobrze. To świetnie skonstruowana fabuła, ubrana w piękne słowa. Przedstawiony przez autorkę świat po prostu żyje. Barwne obrazy komponują się z dźwiękami. Obok upiornych oczu słyszymy skrzypienie desek, śpiew ptaków zagłusza dudnienie Kozieła. I do tego wszechobecne chędożenie. Język gwarowy miesza się z potocznym, wulgaryzmy i bezeceństwa dodają wszystkiemu niepowtarzalnego uroku. Jednak "Stara Słaboniowa i spiekładuchy" to nie tylko opowieść o dręczonej przez gości z zaświatów wsi, to przede wszystkim książka o kontrastach, przeciwieństwach spotykanych w ludzkim życiu. Tutaj tradycja miesza się z nowoczesnością, zabobon walczy ze współczesnością, starość konkuruje z młodością. Scena, w której Słaboniowa rozmawia z duchami przy ognisku to karykatura dzisiejszego świata: moda, wygoda, brak obowiązków. Wiara ludzi traci już swój sens. Nie chodzą do kościoła, nie biorą ślubów, żyją na kocią łapę. Nie interesują się rodzicami, ci zostają pozostawieni sami sobie do końca swoich dni. Czy to po bożemu? Czy diabeł ma więc pole do popisu? 

Słaboniowa? Kieruje się nienaukowym rozumieniem świata. Sprzeciwia się naukom Kościoła, wierzy w przesądy i prawdy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Stąd jej fascynacja ziołami, szeptuchy, czerwone wstążeczki. One zawsze działają w chwili zagrożenia. Teraz świat jest inny. Dążący ku lepszemu, ku nowoczesności. Miejsce dla tradycji musi się jednak w nim znaleźć, przecież to od starej Słaboniowej zależy życie mieszkańców dręczonej wsi.

Joanna Łańcucka napisała rewelacyjną książkę. Pomysł umieszczenia akcji na polskiej wsi,  przemieszanie świata realnego ze światem duchów. Wprowadzenie erotyzmu i wątku kryminalnego to gwarancja satysfakcjonującej lektury. Mam nadzieję, że zaryzykujecie literacką podróż do małej Capówki. Staniecie oko w oko ze Złem i posłuchacie rad starej Słaboniowej.



Za możliwość lektury dziękuję


1 komentarz:

  1. Słyszałam o tej książce. Bardzo chciałabym ją mieć. Uwielbiam szperanie w dawnych wierzeniach i zabobonach!

    OdpowiedzUsuń