sobota, 5 marca 2016

PRZEDPREMIEROWO "Umarł król, niech żyje król"











"Gdy ucichnie muzyka" - ona nie cichnie, ona wciąż gra. Łączy pokolenia. Fani wciąż pamiętają. "Umarł król, niech żyje król".


Biografia The Doors Micka Walla to książka wyjątkowa. Wspaniałe opracowanie zespołu, który na lata wpisał się w historię muzyki. 

W czym zatem tkwi ten fenomen? W tym, że The Doors dawali z siebie wszystko. Dużo, może za dużo...


"To koniec...
Jim, sam, nie w wannie, lecz na sedesie. Głowa nisko, spodnie spuszczone do kolan, ręce bezwładnie zwisają po bokach. Podobnie będzie wyglądał Elvis, kiedy go znajdą martwego sześć lat później. Jim umrze, zanim wyważą drzwi. Zaćpał się na śmierć. Przedawkował. To była heroina, "China white". Tego lata zalała Paryż. A on jak zwykle był sam. Chociaż jak zwykle otaczali go ludzie."


Ray Manzarek był pierwszym członkiem The doors, który przejrzał na oczy i zrobił z Jima gwiazdę. To on dzierżył ster, był mistrzem i wizjonerem. Dla niego śmierć Jima nie była końcem kariery, tylko początkiem nowej religii. 

Poznali się na UCLA. Jim - grubawy, cichy student obdarzony silną osobowością, należał do kategorii ludzi, którzy nigdy nie dorastają. To on stworzył typowy schemat gwiazd rocka - zaczynają młodo - nie radzą sobie z popularnością i samym życiem - a potem raj swój i swoich bliskich zamieniają w piekło. 


Ta najnowsza biografia Jima Morrisona i grupy The Doors przedstawia wiele nowych, nieznanych dotąd faktów. Opisuje życie muzyków od początku do końca. Opowiadają nam o sobie oni sami, bliscy współpracownicy grupy, znajomi, koledzy ze szkolnej ławy. 

Nie wszystkie wspomnienia są ciepłe. Jim jawi się nam jako nadpobudliwy nastolatek lubiący chodzić własnymi drogami, z bujną fantazją, stawiający na swoim. Poznajemy go jako romantycznego adoratora Mary i... "seksownego skurwiela w czarnych spodniach".


Kolejne rozdziały książki podzielone są na trzy części. W ZAMKNIĘCIU - NA SWOBODZIE - NA RÓWNI POCHYŁEJ. To olbrzymie bogactwo wiedzy o Jimie i całym zespole. To prawdziwa Biblia The Doorsów. Nie będę odbierać Wam przyjemności czytania i nie zdradzę ciekawostek, wręcz perełek związanych z tą biografią. Poznać musicie je sami - odkryjecie między innymi prawdę na temat autorstwa piosenek, które podbiły świat, ucieczki do Paryża i uzależnienia, które zniszczyło plany na podbicie świata.


Stolica heroiny to ostatnie miejsce pobytu wielkiej gwiazdy rocka. To tu przeszedł do wieczności. Pochowano go na cmentarzu Pere-Lachaise. Jest to obecnie drugie co do popularności po wieży Eiffla miejsce odwiedzane przez turystów w Paryżu. Tuż po pogrzebie, który odbył się 7 lipca grób był nieoznakowany, a w cmentarnych wykazach figurował jako miejsce pochówku Douglasa Jamesa Morrisona, ponieważ takie nazwisko podała Pamela na policji, chcąc ukryć prawdziwą tożsamość zmarłego. Kilka dni później na grobie umieszczono metalową tabliczkę Morrison. Wkrótce grób pokrył się różnymi graffiti. Były to przeważnie cytaty piosenek The Doorsów. 


Ten fenomen przetrwał do dziś, nie jest on wcale przesadzony. Miałam szczęście i okazję odwiedzić grób Jima osobiście. Ciągle są tu grupki wielbicieli, spotkać możemy fanów w skórzanych kurtkach składające świeże kwiaty na grobie, kładą tu koszulki z podobizną muzyka. 


Książka Micka Walla to fascynująca, niezwykle zajmująca i pełna ciekawostek, napisana przystępnym językiem wspaniała biografia. Autor przeprowadził godziny rozmów z osobami, które odegrały istotną rolę w historii zespołu i Jima Morrisona. Swoją wiedzę czerpał również z magazynów muzycznych między innymi "Classic Rock", książek i stron internetowych. To prawdziwa kopalnia wiedzy. Ogromnym atutem są też zamieszczone tu zdjęcia archiwalne z prywatnego albumu i tras koncertowych.


Dzięki tej niezwykłej książce miałam okazję zrozumieć istotę fenomenu zespołu The Doors. Moja wiedza o Jimie i jego twórczości wzbogaciła się o mnóstwo nieznanych mi dotąd faktów. 


Wszystkim fanom (i nie tylko) gorąco polecam tę lekturę. Z pewnością będziecie zachwyceni i usatysfakcjonowani. Sięgnijcie po książkę Wallsa, bo naprawdę warto!!! Do tego gorąca kawa i People are strange w tle. Satysfakcja gwarantowana!

 

 

Za możliwość lektury dziękuję

 

4 komentarze:

  1. Absolutnie uwielbiam The Doors. To jeden z najbliższych mi zespołów. Przyznam, że czytałam sporo książek opowiadających ich historię, ale na tę jeszcze nie miałam okazji trafić, a zamierzam. Chcę poszerzać wiedzę na temat Doorsów, mimo upływu lat. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, nie znam tego zespołu i jakoś też niechętnie, chociaż rok, nie poznam ich biografii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tego zespołu i nie czytam biografii.
    Może kiedyś się przekonam, ale na razie jestem na nie.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja, tak jak podobnie kilka osób, które skomentowały wpis przede mną, nie znam zespołu, jednak nie przeszkadza mi to, by w najbliższym czasie sięgnąć po biografię. W końcu to właśnie przez jej przeczytanie mamy lepiej poznać ten zespół :) Oczywiście najpierw poszukam informacji o nich i ich muzyce w internecie.

    OdpowiedzUsuń