wtorek, 9 lutego 2016

Spróbujcie ugryźć to ciasteczko...




Lato, angielska wioska Bishop's Lacey. Tu w pięknym, starym domu mieszkają pan Lacey i jego trzy córki: Ofelia, Dafne, Flawia. Matka dziewczynek zginęła w górach, samotny wdowiec ciężko radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Jego odskocznię od szarej rzeczywistości jest kolekcja znaczków będąca dla niego całym światem.

Dziewczęta próbują odnaleźć się w tym dziwnym świecie. Starsze jakoś sobie radzą, dla najmłodszej Flawii nie jest to takie proste. Nie umie do końca poradzić sobie z obojętnością ojca i jawną wrogością sióstr.  Podobnie jak ojciec szuka zapomnienia w swojej pasji, a jest ona bardzo dziwna. Odziedziczone po ekscentrycznym wuju laboratorium chemiczne to miejsce, w którym dziewczynka spędza cały swój wolny czas. Jej szczególną pasją były trucizny.

"Gdy nauczyłam się rozpoznawać równania chemiczne (...) otworzył się przede mną wszechświat. Czułam się tak jakbym odkryła książkę kucharską Baby Jagi".

Pewnego razu Flawia jest świadkiem kłótni ojca z obcym mężczyzną. Wkrótce jego ciało zostaje odnalezione na grządce z ogórkami...

Kim jest ów człowiek? Co go  łączyło z ojcem Flawii?

"Flawia de Luce Zatrute Ciasteczko" to książka przedziwna, historia tajemniczego morderstwa widziana oczami 11 letniej dziewczynki. To cudowne dziecko,  mały odkrywca za wszelką cenę pragnie rozwikłać zagadkę, uratować ojca z opresji. 

Czy dziewczynce zrealizować swój plan? Czy zostawienie ukochanego laboratorium i konkurowanie z lokalną policją zostanie uwieńczone sukcesem?

Jeśli choć troszkę zaciekawiła Was ta historia z pewnością sięgniecie po tę książkę. Nagradzana i chwalona przez krytykę powieść kryminalna Alana Bradley'a przeznaczona jest zarówno dla młodzieży i dorosłych. Polemizowałabym troszkę z tą opinią zamieszczoną na okładce. Książka owszem jest ciekawa, ale uważam, że starsza grupa wiekowa nie zachwyci się nią aż tak bardzo. To lektura dla młodszej młodzieży. Mnie brakowało w niej wartkiej akcji, dramatyzmu, napięcia, ale może chciałam odszukać w niej to, co tak bardzo kocham w powieściach kryminalnych?
Te ponad 360 stron czytałam sługo. Są jednak gusta i guściki. :) Musicie po nią sięgnąć i przekonać się sami.


Za możliwość lektury dziękuję


7 komentarzy:

  1. Kryminały lubię, ale lubię też w nich akcję, dużą tajemnicę.. Więc nie wiem czy aż tak bardzo się nią zachwycę.:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Od długiego czasu polowałam na tę książkę, bo z tego, co tu napisałaś, wydaję się naprawdę intrygująca i ciekawa. Dziękuję Ci za tę recenzję! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Abstrahując od fabuły, ta dziewczynka z okładki totalnie przypomina mi Wednesday Addams! Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem fajna historia, jednak wolę książki własnie z większą dozą dynamizmu i takie, które na prawdę wciągają do granic :) Pozdrawiam
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi mnie ta książka i planuję po nią sięgnąć, tylko mam nadzieję, że nie będzie mnie nudzić, bo raczej wolę powieści z szybszą akcją ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje się dość pozytywną lekturą. ;d Rozejrze się za nią na pewno. ;)

    OdpowiedzUsuń